Nigdy nie sądziłam, że los w jakikolwiek sposób zwiąże mnie z Turcją. Jeszcze cztery lata temu wyśmiałabym każdego, kto powiedziałby mi, że kiedykolwiek wyprowadzę się za granicę, a tym bardziej na Bliski Wschód - do Turcji. Wszystko zmieniło się w jednej chwili, kiedy na mojej drodze stanął, jak to ujął jeden z moich znajomych, Książę Orientu.
To właśnie z powodu tego zdarzenia (choć może lepiej byłoby mówić "przez" to zdarzenie, bo wciąż nie jestem pewna, czy jest to do końca dla mnie dobre) dowiedziałam się czym tak naprawdę Turcja jest, co to za kraj, z jaką kulturą się łączy i kto mieszka na tej ogromnej, dalekiej przestrzeni. Wcześniej, chyba jak większość Polaków, miałam bardzo mgliste wyobrażenie, o ile jakiekolwiek miałam, o tym kawałku ziemi.
I choć w tej chwili nie mieszkam w Turcji, to byłam już na jej
ziemiach wielokrotnie - między innymi na wymianie z programu Erasmus i
praktykach w centrum rehabilitacyjnym. Co najważniejsze, planuję również przeprowadzkę, ale o tym już później.
W sumie cieszę się, że na temat Turcji w mojej głowie istniała wyłącznie biała, niezapisana karta, ponieważ mogłam - i nadal mogę - poznawać ten ogromny kraj bez zbędnych uprzedzeń, wyrobionego zdania i lęków.
Moje wpisy będą dla osób, którzy tak samo, czyli z otwartą głową, chcieliby poznać Turcję taką, jaką naprawdę jest. I, mam nadzieję, zachowam równowagę między zachwytami i narzekaniem - bo bez tych dwóch rzeczy człowiek przecież nie może się obejść.